24 January 2017

JEŚLI PROBLEMY SĄ NA RZEPY, TO ICH NIE ROZWIĄŻESZ


Moja głowa ostatnimi czasy to huragan nieuporządkowanych myśli. Sterta zalegających papierów, druczków i zeszytów, które usilnie próbują znaleźć miejsce wciskając mi się pod nogi. Koncepcji, które błądzą po kątach szukając cienia miejsca w zapchanych szufladkach. I książki. Egzemplarze z powyrywanymi stronami, układające się w coraz to większe i wyższe kombinacje architektoniczne. Wysokie, nierównomiernie powyginane, niczym projekty japońskich architektów, sięgają aż do sufitu pozbawiając cały ten zamęt dostępu do światła. Jednym słowem niezły chaos.

20 November 2016

WASTE OF TIME IS, SIMILAR TO DEATH, IRREVERSIBLE

No niech mnie ktoś pocieszy, że nie tylko mi wszystkie dni lecą przez palce. Nie wiem czy to listopad, czy szkolna rutyna, ale naprawdę - godziny sobie lecą jak chcą. Jedna po drugiej. W dodatku z tak zawrotną prędkością, że sama się dziwię kiedy nagle mamy weekend (który oczywiście za chwilę wędruje sobie w czeluście przeszłości). I wiecie co? Wszystko byłoby w normie (no przynajmniej w kontekście szkoły), gdyby nie to, że na końcu każdego etapu edukacji musi być egzamin. W liceum padło niestety na maturę, o której wręcz nie dają nam zapomnieć. Przysięgam na każdej lekcji, chociaż raz dobitnie nam o tym przypomną. Mogłabym nawet się pokusić o stwierdzenie, że matura wyskakuje mi z lodówki niczym niejeden celebryta.
Swoją drogą, sama się właśnie weszłam na tory nauczycieli i Wam o tym przypomniałam. Nie dziękujcie :). Generalnie, chyba nieźle zabsorbowała mnie ta instytucja skoro jestem wstanie pisać  pasjonujące elaboraty na ten temat. Kurde, nie dobrze haha.

31 October 2016

HALLOWEEN

Właśnie po raz setny skasowałam linijkę - uwielbiam wstępy po wielkich przerwach. Zdania totalnie mi się nie kleją i co ja tutaj Wam będę pisać, działo się okropnie dużo, a czemu tak rzadko tu bywam aż ciężko wytłumaczyć. Liceum daje w kość i w zasadzie pozostawia tylko mętlik co do przyszłych planów, tego co chcę później robić. Ale z ręką na sercu mogę powiedzieć, że pod względem rozrywki szczerze nie polecam rozszerzenia :). No jeszcze trochę i halloween to ja będę miała na sama myśl o słowie szkoła, a wejście do jej budynku będzie się kończyć palpitacją serca (nie porównywalną nawet do spaceru po jakimś tam cmentarzu w środku nocy). Tak czy siak dzisiaj wpadłam jeszcze na chwilę, żeby pokazać jesienno-halloweenowe zdjęcia z Mariką (która notabene to mnie o posta wręcz zabija. Słyszysz? Daj żyć człowieku! xd). Ah no i brawa dla mojej wybitnej charakteryzacji, chyba rzucę biol-chem i pójdę się realizować gdzie indziej - spokój będzie.